Wąski i niski

Wąski i niski

Mąż chyba oszalał. Ledwo zaczął się nowy rok, godzina dziewiąta czterdzieści trzy, a ja słyszę ryk pracującego silnika. Ryk bo jak się wróciło z sylwestra o piątej piętnaście to co to są cztery godziny spania. Aż mózg mi się rozdygotał. Hormon wzrostu u męża chyba kiepsko się wytwarzał bo wyrósł z niego taki konusek ledwo co mojego wzrostu. Otwieram okno szukam go wzrokiem bo z racji jego  wzrostu nie był widoczny i krzyczę co ty robisz gamoniu, gałganie ty pokręcony, czemu wszystkich budzisz z samego rana. Piotr mi na to tak odpowiada, „spać nie mogłem, a że na kaca najlepsza jest praca więc.... po chwili dodaje, jakby było coś do odśnieżania to bym odśnieżył, drewno porąbane. To co miałem robić, a jak znowu zmienią przepisy i nie będę mógł pościnać tych drzew to nie Ty będziesz miała problem mój ty misiaczku tylko ja. Będąc wyrwana głębokiego snu mówię „czy cię Bóg opuścił” jakie znowu przepisy? Na co on z rozbrajającym uśmiechem mówi no te o wycince drzew. Krew mnie zalała więc dyskusja przeniosła się o dwa albo nawet trzy tony wyższy poziom. Krzyczę już nie mówię do niego, to nie mogłeś Ty podcierający się liściem ośle zacząć kopać stawu. Byłoby ciszej, ja bym sobie pospała, teściowa by nie gmerała za ścianą no i byłaby szansa, że za rok lub dwa byś skończył i za trzy lata nie trzeba by kupować karpia na święta. Musiałam szybko coś wymyślić by sąsiedzi mnie nie zlinczowali i wtedy wpadłam na genialną myśl.... Ponieważ na nadchodzące urodziny zażyczył sobie trochę suplementów zawołam go i obejrzymy dostępne odżywki białkowe, poczytamy jakie odżywki na masę powinien brać. Może dzięki temu trochę się rozrośnie i łatwiej będzie bo przeskoczyć niż obejść. Widać było, że długo się wahał czy przyjść do mnie czy nie, ale w końcu udało mi się go ściągnąć do domu i zasiedliśmy do komputera zaczynając przeglądanie od frazy, jakie odżywki na masę powinien on brać.